środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 1: Kłótnia

No trzeba wreszcie zacząć pisać. Tak, żeby było jasne: jest to z punktu widzenia Darii i nikogo innego. Ok to zaczynam:

Leżałam sobie najspokojniej na moim pięknym łóżku. Rozmyślałam nad rzeczami które mogły się niedługo wydarzyć lub wydarzyły. Nagle coś przerwało moje wspaniałe wspomnienia i rozmyślania nad przyszłością. Wstałam lekko przestraszona - spodziewałam się, że ktoś się wkrada, ale no cóż to tylko głupia wyobraźnia, która jak zwykle robiła mi figle. Jednakże podbiegłam do drzwi, żeby się upewnić. Szybko je otworzyłam i z czystego zaciekawienia aż zapomniałam je zamknąć. Biegłam prędko po schodach, aż zderzyłam się z moją mamą. 
- Coś się stało? - zapytała lekko przestraszona. Nie co dzień widzi się w końcu córkę, która jest taka ciekawska. Byłam bardzo zawiedziona. Myślałam, że to ktoś inny, np złodziej, a mamę widzi się co dzień. No, ale niby dlaczego miałabym się tego gościa spodziewać? - pytałam sama siebie w myślach.
- Nie nic takiego, usłyszałam tylko jakiś hałas. Wiesz mamo może co to mogło być? - zapytałam z wielką nadzieją. Bardzo było widać, że mama jest jakaś dziwna i nad czymś rozmyśla. Stała w tej pozycji jeszcze przez kilka minut. 
- Hm może to jest to co jest w kuchni? - uśmiechnęła się do mnie i pociągnęła mnie za rękaw do jadalni. Weszłam nie wiedząc co sądzić. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że coś się zmieniło - zauważyłam jakiś dziwny koszyk. Zaglądnęłam do niego i zauważyłam coś brązowego, zwiniętego w kłębek. Przyjrzałam się i podniosłam to do góry. To coś otworzyło swoje malutkie niebieskie oczka. Już wiedziałam co to jest.
- Piesek? Nawet ładny, ale co ja mam z nim zrobić? - zaczęłam chodzić rozmyślając, sprzedać? Nie! Na pewno nie jest wart dużo. Zobaczyłam nagle tatę który stał przy drzwiach lekko się martwiąc.
- Nie podoba Ci się? - spytał.
- Ależ podoba! Nie powiedziałam, że nie podoba! Jest cudny, ale no cóż jakby to ująć? Nie wiem co z nim zrobić. Nigdy, ale to nigdy nie odrzucam prezentów. Wszystkie wasze są cudowne! - zaprzeczałam słowom ojca i wcale nie było to kłamstwo. Tata wcale nie wyglądał na przekonanego. Zaraz po nim dołączyła do niego mama. 
- O co wam ku*rwa chodzi? Przecież cieszę się z prezentu! Nie widać? Jestem całą uradowana! - krzyknęłam nie panując nad słowami i emocjami. Wzięłam psa pod pachę i ruszyłam.
- Nie nadałaś jej imiona - przypomniała mama.
Zawróciłam.
- No tak to, może Dupek?
Tata podszedł do mnie i klepnął mnie w ramie.
- To dziewczyna.
- No tak to może Dupkowa? 
- DARIA!!! - mama wkurzyła się na mnie.
Odłożyłam psinę i zaczęłam myśleć na poważnie.
- Shirra? - zapytałam. - nie usłyszałam odpowiedzi tak więc uznałam, że imię może być. Wzięłam Shirre do pokoju i położyłam łagodnie na łóżku.
- Jesteś wszystkiemu winna Shirro! Nie cierpię zwierząt! Dlaczego to do nich nie dociera? - zezłościłam się. Założyłam starą niebieską smycz na Shire, ubrałam kurtkę. Szybkim ruchem otworzyłam drzwi pokoju i cichaczem ruszyłam na spacer z Shirrą.
- Jak trzeba to trzeba - mruknęłam sama do siebie wciąż zła na psinę. 

2 komentarze:

  1. Ah czytać twoje komentarze to przyjemność. Czytałam dopiero połowę sagi, więc dużo pomysłów bym nie ukradła. Obiecuje zrobić opowiadanie nie ściągnięte z tej książki, ale niczego nie obiecuje. Mogą być małe fragmenty wzięte z książki.
    PS: Pomożesz w reklamie bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thx, aha rozdział przykro mi, ale dodam jutro lub w niedzielę. Mam tyle zajęć.

      Usuń